Czy CTR to czynnik rankingowy? Co Google ukrywa o kliknięciach

Slajd „Sensitive Topics” z wewnętrznej prezentacji Google z 2018 roku z zakazem rozmów o użyciu kliknięć w wyszukiwarce i zdjęciem prezesa Google składającego przysięgę przed Kongresem
Spis treści7 sekcji

Tak, kliknięcia wpływają na pozycje w Google. Sam CTR, czyli procent osób, które kliknęły wynik, nie jest osobnym czynnikiem. Google patrzy szerzej: co ludzie klikają i co robią po kliknięciu. Z tych danych liczy trafność i autorytet strony, czyli dwa czynniki, które decydują o pozycji.

Publicznie Google przez lata temu zaprzeczał. W wewnętrznej prezentacji z końca 2018 roku polecił pracownikom, żeby o kliknięciach w wyszukiwarce nie rozmawiali, chyba że to konieczne.

Co Google mówi o kliknięciach wewnętrznie

Wewnętrznie Google traktuje kliknięcia jako temat tak drażliwy, że rozmawia o nim tylko z wybranymi osobami. Pokazuje to prezentacja „Ranking for Research”, którą Departament Sprawiedliwości USA opublikował jako dowód w procesie przeciwko Google.

Już na pierwszym slajdzie jest zastrzeżenie: dostęp mają tylko osoby z działu badań, które aktywnie pracują nad wyszukiwarką. Prezentacja pochodzi z końca 2018 roku. Wiadomo to z dopisku na jednym ze slajdów: dwa tygodnie po pierwszym wystąpieniu prezes Google zeznawał przed Kongresem.

Na slajdzie „Sensitive Topics” Google pisze wprost: „Do not discuss the use of clicks in search, except on a need-to-know basis with people who understand not to talk about this topic externally. Google has a public position. It is debatable. But please don’t craft your own”.

Po polsku: nie rozmawiaj o użyciu kliknięć w wyszukiwarce, chyba że z osobami, które muszą to wiedzieć i rozumieją, że nie mówi się o tym na zewnątrz. Google ma publiczne stanowisko. Jest dyskusyjne. Ale nie twórz własnego.

Zwróć uwagę na słowo „dyskusyjne”. Google sam przyznaje w wewnętrznym dokumencie, że jego oficjalna wersja o kliknięciach jest co najmniej wątpliwa.

Slajd „Particularly Sensitive Topics” z prezentacji Google z 2018 roku o tym, że wiedza o działaniu wyszukiwarki ma zostać w wąskim gronie, bo wszystko, co wycieknie, wykorzystają SEO-wcy, trolle patentowe i konkurencja

Slajd z wewnętrznej prezentacji Google „Ranking for Research” (koniec 2018 roku), dowód UPX0204 w procesie USA przeciwko Google. Pierwszy punkt: „Everything we leak will be used against us by SEOs”.

Powód tej ostrożności Google podaje kilka slajdów wcześniej: próby manipulowania wynikami są ciągłe, wyrafinowane i dobrze finansowane, więc szczegóły rankingu zna tylko ten, kto naprawdę ich potrzebuje. Do tego Google jest często pozywany, a wewnętrzna korespondencja regularnie wycieka do prasy.

Oficjalna wersja kontra fakty

Przez lata przedstawiciele Google mówili, że kliknięcia nie wpływają na pozycje albo że to zbyt zaszumione dane. Materiały z procesu antymonopolowego i dokumentacja, która wyciekła w 2024 roku, pokazały, że to nieprawda.

Kto Kiedy Co powiedział albo pokazał
Gary Illyes, Google, konferencja Pubcon 2016 kliknięcia są „niesamowicie zaszumione”, ludzie klikają jak szaleni
prezentacja „Ranking for Research” koniec 2018 nie rozmawiaj o kliknięciach, oficjalne stanowisko jest dyskusyjne
Gary Illyes, sesja pytań na Reddicie luty 2019 dwell time, CTR i nowe teorie Fishkina to „generally made up crap”
Pandu Nayak, zeznania w procesie USA przeciwko Google 2023 NavBoost, system oparty na kliknięciach z 13 miesięcy, to jeden z ważnych sygnałów
przeciek dokumentacji API wyszukiwarki maj 2024 osobne atrybuty dla dobrych i złych kliknięć, najdłuższego kliknięcia i danych z Chrome

Wypowiedź Illyesa na Reddicie padła kilka miesięcy po prezentacji, która każe pracownikom trzymać się oficjalnego stanowiska. Nie trzeba zakładać złej woli. Wystarczy, że pracownik powtarza publiczną wersję, tak jak go o to proszono.

Skąd zatem wiedzą rzecznicy Google, jak działa wyszukiwarka? W maju 2024 roku Danny Sullivan, wtedy łącznik Google ds. wyszukiwarki, odpisał na X, że on i John Mueller należą do zespołu jakości wyszukiwania i rozmawiają z inżynierami, którzy piszą kod. To prawda, ale prezentacja z 2018 roku pokazuje, że inżynierowie mają polecenie, by część tematów zostawić dla siebie.

Eksperymenty: jak szybko kliknięcia przesuwają stronę

W 2014 roku Rand Fishkin, założyciel Moza, poprosił swoich obserwujących, żeby wyszukali w Google konkretną frazę i kliknęli wskazany wynik. W pierwszym teście kliknęło od 175 do 250 osób, a strona w ciągu kilku godzin wskoczyła na pierwsze miejsce.

W drugim teście 375 osób kliknęło wynik z dziesiątego miejsca. Po mniej więcej dwóch i pół godzinach wynik był na pierwszym miejscu. Kolejne powtórki dawały jednak dużo słabsze i mniej jednoznaczne wyniki. Fishkin podejrzewał, że Google zaostrzył kryteria.

Z tych testów wynikają dwie rzeczy:

  • Kliknięcia działają. Nagły napływ kliknięć potrafi w kilka godzin przestawić wyniki, co trudno wytłumaczyć czymkolwiek innym.
  • Krótki skok to nie trwała pozycja. Wygląda na to, że Google nauczył się odróżniać nagły, sztuczny napływ od zwykłego zachowania ludzi. Dziś krótkie testy kliknięć więcej mylą, niż wyjaśniają.

W tej samej prezentacji jest slajd o ograniczeniach oceny na żywym ruchu. Google pisze na nim, że związek między zachowaniem użytkowników a jakością wyników jest słaby, więc wnioski wymagają dużego ruchu, a pojedyncze przykłady trudno zinterpretować. Pasuje to do tego, co wiemy o NavBoost: system patrzy na 13 miesięcy kliknięć, a nie na jedno popołudnie.

Kliknięcia nie zastąpią trafności

Kliknięcia nie wciągną do wyników strony, która nie pasuje do zapytania. Ostatni slajd prezentacji pokazuje uproszczony schemat działania wyszukiwarki.

Slajd „Basic Control Flow” z prezentacji Google: zapytanie trafia do Query Rewriter, dokumenty do Crawl & Indexing, potem Muppet/Ascorer wybiera i ocenia dokumenty, a Superroot koryguje ranking przed wyświetleniem wyników

Slajd „Basic Control Flow” z prezentacji Google „Ranking for Research” (koniec 2018 roku), dowód UPX0204 w procesie USA przeciwko Google.

Schemat ma cztery etapy:

  1. Query Rewriter interpretuje zapytanie: poprawia literówki, dodaje synonimy, odczytuje intencję.
  2. Crawl & Indexing pobiera strony i przygotowuje je do szybkiego wyszukania i oceny.
  3. Muppet / Ascorer wybiera kandydatów z indeksu i nadaje im ocenę.
  4. Superroot koryguje ranking, zanim wyniki zobaczy człowiek.

Wniosek dla Ciebie: zanim zachowanie ludzi zacznie przesuwać Twoją stronę, musi ona trafić do puli kandydatów na dane zapytanie. O wejściu do niej decyduje trafność: fraza i temat strony zgodne z tym, czego ktoś szuka.

Dlatego najpierw trafność, a potem kliknięcia. Trafność i autorytet się mnożą. Strona trafna bez kliknięć stoi w miejscu, a strona z kliknięciami, ale nietrafna, nawet nie wchodzi do gry.

Dlaczego kupowanie kliknięć to zły pomysł

Kupowanie kliknięć, czyli manipulacja CTR, wciąż jest popularne, ale w praktyce to wydatek bez końca z dużym ryzykiem. Powody są trzy.

Google tego szuka. Wewnętrzna prezentacja Google już na początku ostrzega, że próby manipulacji są ciągłe i dobrze finansowane. Ruch z farm kliknięć i botów wygląda inaczej niż ruch ludzi: inne urządzenia, inne zachowanie po kliknięciu, nienaturalny rytm.

Efekt może przyjść późno albo odwrotnie. Google ma patent US8244722 „Ranking documents”, przyznany w 2012 roku. Opisuje funkcję, która przy podejrzeniu manipulacji opóźnia efekt zmian o nieznany czas albo najpierw obniża pozycję. Celem jest obserwacja, jak zareaguje osoba, która manipuluje. Google nie potwierdza, czy tego używa, ale to wystarczający powód, żeby nie ufać krótkim testom.

Kupione kliknięcie to złe kliknięcie. Bot nie zostaje na stronie i nie kończy na niej wyszukiwania. Jeśli przestaniesz płacić, wraca prawdziwy obraz – ten sam, który był, zanim zacząłeś.

Jak zdobywać więcej kliknięć bez sztuczek

Kliknięcia zdobywasz frazami, na których możesz być na pierwszej stronie, i stronami, które dotrzymują obietnicy z wyników. Na drugą stronę Google mało kto zagląda, więc daje ona garść kliknięć.

Krok 1. Wybierz frazy w swoim zasięgu. Zacznij od fraz, na których już się wyświetlasz na pozycjach od 8 do 20. Na takich frazach najszybciej wejdziesz do pierwszej dziesiątki, a każde nowe kliknięcie buduje autorytet całej witryny.

Krok 2. Znajdź frazy z niskim CTR. W Google Search Console wejdź w „Skuteczność”, potem „Wyniki wyszukiwania”. Zaznacz kafelki „Średni CTR” i „Średnia pozycja”. Na karcie „Zapytania” zobaczysz CTR i pozycję dla każdej frazy osobno.

Krok 3. Porównuj na poziomie zapytań. Szukaj fraz, na których jesteś w pierwszej piątce, a CTR jest wyraźnie niższy niż na innych Twoich frazach na podobnej pozycji. Nie porównuj średniej dla całej strony, bo miesza ona zapytania z różnych pozycji.

Krok 4. Przepisz tytuł tak, żeby wygrywał i mówił prawdę. Fraza na początku, potem konkretna korzyść albo liczba. Tytuł obiecujący coś, czego na stronie nie ma, da kliknięcie, ale zaraz potem powrót do wyników – a takie kliknięcie działa przeciwko Tobie.

Krok 5. Odpowiedz od razu. Pierwsze zdanie pod nagłówkiem H1 ma odpowiadać na zapytanie. Kto dostał odpowiedź, zostaje, a takie kliknięcie Google liczy na Twoją korzyść.

Krok 6. Buduj wyszukiwania marki. Zapytanie z nazwą Twojej firmy to kliknięcie, którego nikt Ci nie odbierze. Pomagają w tym social media, newsletter, wystąpienia i reklamy płatne, po których ludzie wpisują Twoją nazwę w Google.

Krok 7. Zdobywaj linki, które ktoś klika. Link ze strony z ruchem organicznym przyprowadza ludzi, a nie tylko przekazuje autorytet. Link z martwej strony bez ruchu daje niewiele.

Po zmianie tytułu odczekaj kilka tygodni i porównaj CTR tej samej frazy przed zmianą i po niej. W filtrze daty wybierz kartę „Porównaj” i ustaw dwa okresy o tej samej długości.

FAQ

Czy CTR to czynnik rankingowy?

Nie jako osobny czynnik. Na ranking wpływają kliknięcia jako całość, a CTR to tylko wycinek tych danych. Google patrzy też na to, co ludzie robią po kliknięciu: czy zostają, czy wracają do wyników. Z tych sygnałów buduje ocenę trafności i autorytetu, czyli dwóch czynników rankingowych.

Co to jest wskaźnik CTR?

CTR (click-through rate) to współczynnik klikalności: liczba kliknięć podzielona przez liczbę wyświetleń, w procentach. Jeśli wynik wyświetlił się 1000 razy i dostał 50 kliknięć, CTR wynosi 5%. W Google Search Console znajdziesz go jako „Średni CTR”.

Jaki wynik CTR jest dobry?

Nie ma jednej dobrej liczby, bo CTR zależy przede wszystkim od pozycji, a do tego od reklam, AI Overview i innych elementów w wynikach. Porównuj CTR swoich fraz z innymi Twoimi frazami na podobnej pozycji. Fraza z dużo niższym CTR to kandydat do poprawy tytułu.

Czy manipulacja CTR działa?

Krótkoterminowo czasem tak, ale efekt znika, gdy przestajesz płacić, a ryzyko jest duże. Google wykrywa nienaturalny ruch, potrzebuje danych z wielu miesięcy i ma patent na opóźnianie albo odwracanie efektów manipulacji. Lepiej zdobywać kliknięcia trafnymi stronami i rozpoznawalną marką.

Źródła: Google, prezentacja „Ranking for Research” (koniec 2018 roku), dowód UPX0204 w procesie USA przeciwko Google (justice.gov/d9/2023-09/416694.pdf); zeznania Pandu Nayaka w procesie USA przeciwko Google (2023); dokumentacja API wyszukiwarki Google, przeciek z maja 2024 roku.

Gary Illyes na Pubconie (2016) i w sesji pytań na Reddicie r/TechSEO (luty 2019); Danny Sullivan na X (maj 2024) za Search Engine Roundtable; eksperymenty Randa Fishkina z kliknięciami (2014); patent Google US8244722B1 „Ranking documents” (2012). Stan na październik 2026.